Beyond: Two Souls. Wrażenia z dema.

beyond two souls

Na dwa tygo­dnie przed pla­no­waną pre­mierą (11.X.2013), Sony udo­stęp­niło „plu­so­wi­czom” wer­sję demon­stra­cyjną długo ocze­ki­wa­nej nowej gry twór­ców cenio­nego „Heavy Rain”. HR sta­no­wiło dla mnie pre­tekst do kupna Playstation 3, więc tym więk­sza moja radość, że dane już mi było zazna­jo­mić się choć tro­chę z „Beyond: Two Souls” (w Polsce pod tytu­łem Beyond: Dwie dusze).

Nim zajmę się mię­sem, koniecz­nie należy uświa­do­mić czym była poprzed­nia pro­duk­cja stu­dia Quantic Dream. „Heavy Rain” było grą, któ­rej wido­wi­sko­wość i spo­sób nar­ra­cji raczej pozwa­lały nadać metkę inte­rak­tyw­nego filmu niż gry przy­go­do­wej, za którą teo­re­tycz­nie ucho­dziła. Czerpała całymi gar­ściami z doko­nań fil­mo­wych dresz­czow­ców jak np. słynne „Siedem” Davida Finchera, two­rząc nie­sa­mo­witą, lecz i depry­mu­jącą opo­wieść o ojcu, który pró­buje ura­to­wać syna porwa­nego przez seryj­nego mor­dercę. W pamięci gra­cza poza samą oprawą i fil­mo­wym cha­rak­te­rem, zapi­sała mi się moż­li­wość wybo­rów, któ­rych doko­ny­wa­li­śmy pod­czas roz­grywki, a które zna­czącą wpły­wały na zakoń­cze­nie opo­wie­ści. Mnogość roz­wią­zań skut­ko­wała w zasa­dzie kil­ku­na­stoma zakoń­cze­niami, które roz­po­ście­rały się boga­tym wachla­rzem od tra­ge­dii po happy end. Sam game­play był mało wyma­ga­jący od gra­czy, ale zabawę uroz­ma­icało mnó­stwo sce­nek kon­tek­sto­wych. Odkrywanie niu­an­sów gry było na tyle cie­kawe, że z zacię­ciem prze­śle­dzi­łem czym skut­ko­wały wszyst­kie wybory.

beyond two souls„Przykro mi, chłop­cze — na PC nie pograsz.”

Tyle histo­rii, a teraz prze­cho­dzimy do „Beyond: Two Souls”. Składające się na demo frag­menty pozwa­lają wycią­gnąć wnio­sek, że mamy do czy­nie­nia z udo­sko­na­le­niem for­muły poprzed­niczki. Interaktywny film pro­wa­dzi nas do kolej­nych wybo­rów, a te ponow­nie wpły­wają w realny spo­sób na histo­rię. Demonstrację prze­sze­dłem dwa razy. Za pierw­szym razem podob­nie jak w HR odda­łem się popły­nię­ciu z nar­ra­cją i decy­zjom podej­mo­wa­nym w locie. Powróciło dosko­nale znane odczu­cie uczest­ni­cze­nia w zna­ko­mi­cie zre­ali­zo­wa­nym fil­mie, gdzie losy boha­tera (w tym przy­padku boha­terki) zależą od moich decy­zji. Sceny były świet­nie zre­ali­zo­wane, pełne napię­cia, a gra aktor­ska powalała.

O dziwo dru­gie podej­ście oka­zało się jesz­cze cie­kaw­szych prze­ży­ciem. Tym razem chcia­łem spraw­dzić na ile moje wybory mają wpływ na prze­bieg akcji i ile swo­body pozo­sta­wili mi twórcy. Przyznam się, że z każ­dym kolej­nym odkry­ciem, a było ich nie mało, moja usta roz­sze­rzały się w coraz szer­szym uśmie­chu. Główna boha­terka imie­niem Jodie posiada nad­na­tu­ralną zdol­ność oddzie­la­nia się od swo­jego ja w for­mie „duszka” Aidena. Jodie i Aiden funk­cjo­nują w zależ­no­ści od kon­tek­stu jako jedna istota, albo roz­dzie­lają się. Przechodząc w Aidena, otrzy­mu­jemy namiastkę otwar­tego świata, który możemy nie tylko obser­wo­wać z wielu per­spek­tyw, ale też wpły­wać na niego fizycz­nie. Przemieszczamy się będąc nie­wi­dzial­nymi dla ludzi i mogąc w zależ­no­ści od kon­tek­stu (ponow­nie) prze­jąć nad nimi kon­trolę, uniesz­ko­dli­wić, pod­słu­chi­wać czy też zwy­czaj­nie popso­cić się np. zrzu­ca­jąc na głowę pasa­żera jego bagaż w pociągu. Aiden prze­nika przez ściany, pływa w prze­strzeni niczym kamera w „Gabriel Knight III”. Jego obec­ność ludzie odczu­wają poprzez zmianę tem­pe­ra­tury oto­cze­nia, ale za to mia­łem rado­chę, gdy odkry­łem, że moją wędrówkę „duszka” wyczuł pies, który zaczął war­czeć jak na terminatora.

Poniżej przed­sta­wiam jeden z przy­kła­dów zmian histo­rii, któ­rych doświad­czy­łem pod­czas obu roz­gry­wek. Ścigana przez poli­cję niczym John Rambo, Jodie stara się prze­bić na moto­cy­klu przez blo­kadę usta­wioną na moście. Rozpędza się i w tym momen­cie jako Aiden mamy oto­czyć polem siło­wym moto­cykl. Za pierw­szym razem sztuczka ta nie wyszła mi. Nie wie­dzia­łem na ile to ja dałem ciała, a na ile twórcy pozo­sta­wili mi pozorną wol­ność dzia­ła­nia. Niemniej jed­nak Jodie wpa­dła w ręce poli­cji i akcja prze­nio­sła się do opan­ce­rzo­nego poli­cyj­nego fur­gonu. Uwalniamy Jodie jako Aiden przej­mu­jąc kon­trolę nad jed­nym z pil­nu­ją­cych jej czło­nów SWAT. Furgon kozioł­kuje. Jodie uniesz­ko­dli­wia ostat­niego poli­cjanta. Pozostawia mu jesz­cze wia­do­mość, by się od niej odpie­przyli i rusza dalej w podróż. Koniec dema. Podejście dru­gie. Jodie roz­pę­dza się na moście, ponow­nie przej­muję kon­trolę na Aidem i tym razem udaje mi się — Jodie z łomo­tem prze­bija się przez blo­kadę. Hurra i pomy­śla­łem, że to koniec dema. A gdzie tam! Historia poto­czyła się zupeł­nie ina­czej. Gra prze­nio­sła się do mia­sta, gdzie Jodie na moto­cy­klu wpada w kolejną zasadzkę. Osaczona przez SWAT w peł­nej roz­ma­chu sce­nie znów musi uciec się do pomocy Aidena. Sekwencja wido­wi­skowa jak dia­bli na czele z roz­bi­ciem poli­cyj­nego heli­kop­tera. Na końcu Jodie pozo­sta­wia tą samą wia­do­mość co przy moim pierw­szym podej­ściu i koniec . Fajne? Przy jed­nym podej­ściu i źle wyko­na­nej sekwen­cji omi­nęła mnie nie­sa­mo­wita akcja. Podobne przy­padki w samym demie przy­tra­fiły się jesz­cze dwa razy, a do tego docho­dzi odkry­cie kilku wyda­rzeń kon­tek­sto­wych. Jest moc.

beyond two soulsMax Payne 3 vs Ellie, zna­czy się Ellen Page

Pominąłem fabu­larne aspekty demon­stra­cji, gdyż nie­wiele można wywnio­sko­wać z nie­po­wią­za­nych ze sobą sce­nek. Już wię­cej można było sobie wyobra­zić oglą­da­jąc załą­czony do dema zwia­stun. „Beyond: Two Souls” zapo­wiada się na inte­rak­tywny dra­mat z ele­men­tami para­nor­mal­nymi, ale zna­jąc poprzed­nie doko­na­nia głów­nego twórcy gry Davida Cage’a, histo­ria nie będzie tak oczy­wi­sta jak się na pierw­szy rzut oka wydaje. Wersja demon­stra­cyjna pozwa­lała dodat­kowo na wybór ścieżki dźwię­ko­wej. Oczywiście ory­gi­nalna obsada wymiata (gło­sów, twa­rzy i gry aktor­skiej uży­czyli posta­ciom m.in. tak znani akto­rzy jak Ellen Page i Willem Defoe), ale jakość pol­skiej wer­sji rów­nież stoi na bar­dzo wyso­kim pozio­mie, do czego zresztą Sony Polska przy­zwy­cza­iło nas już dawno temu.

Demo nakrę­ciło mnie mak­sy­mal­nie. Zapowiada się dobra zabawa, tylko szkoda, że środki na nowe gry prze­zna­czy­łem przed kil­koma tygo­dniami na kon­so­lowe „Diablo III”. Może ktoś wspomoże?

Szeroko uśmie­cha­jąc się do Pań i Panów z Sony Polska,

Rif

Zwiastun: http://www.youtube.com/watch?v=K1vpEBj0Ldw

Przelał na ekran monitora:

Gra na konsoli, jedynej słusznej, japońskiej.