Catherine” — se recka

Catherine, recenzja gry, animacja anime i manga, gra od maja na playstation plus, ps3

Dopiero nie­dawno w moje spra­gnione wyzwań łapki wpa­dła w końcu „Catherine”. Długo cze­ka­łem na zagra­nie w ten tytuł. Swego czasu naczy­ta­łem się o ory­gi­nal­nym pomy­śle na roz­grywkę, wcią­ga­ją­cej histo­rii, a także wyma­ga­ją­cym pozio­mie trud­no­ści. Z racji tego, że gra od maja dostępna będzie dla wszyst­kich użyt­kow­ni­ków Playstation Plus posta­no­wi­łem pokrótce opi­sać swoje przy­gody z tym tytu­łem i zachę­cić Was do wkro­cze­nia w tajem­ni­czy świat „Catherine”. 

Parafrazując prze­czy­taną kie­dyś reckę, stwier­dzam, że każdy trzy­dzie­sto­letni facet powi­nien zagrać w tą grę. „Catherine” w inte­li­gentny spo­sób uka­zuje pro­blemy, z jakimi boryka się prze­ciętny trzy­dzie­sto­la­tek. A tych nam prze­cież nie bra­kuje! Kariera, dziew­czyna, a nie­kiedy już dom, rodzina i kot. Podobno w dzi­siej­szych cza­sach kry­zys wieku śred­niego zaczyna doty­kać ludzi, któ­rym stuk­nął trzeci krzy­żyk. Człowiek zaczyna się wtedy inten­syw­nie zasta­na­wiać czy podąża we wła­ści­wym kie­runku i czy jego druga połówka na pewno jest tą, z którą chce spę­dzić resztę życia.

Catherine, recenzja gry, animacja anime i manga, gra od maja na playstation plus, ps3Yep, będzie się działo.

Vincent Brooks, główny boha­ter gry, to wła­śnie taki casu­alowy przed­sta­wi­ciel gatunku męskiego, lat 32. Jego życie nie należy do zbyt skom­pli­ko­wa­nych. Każdy dzień wygląda podob­nie: rano praca, póź­niej spo­tka­nie ze swoją dziew­czyną Katheriną (przez K), a wie­czo­rem piwo w knaj­pie w gro­nie przy­ja­ciół. Vincent nie ma ochoty do zmiany stylu życia ani tym bar­dziej sta­tusu swo­jego związku. Rutyna ma swoje zalety i jeśli jest dobrze, to po co cokol­wiek komplikować?

Pewnego wie­czoru Vincent wypija o jedno piwo za dużo, a ran­kiem budzi się obok pięk­nej, mło­dej i sza­lo­nej Catherine (przez duże C). Wtedy też życie Vincenta zamie­nia się w kosz­mar. A wła­ści­wie w serię kosz­ma­rów, bo oka­zuję się, że cała sytu­acja ma pod­łoże nad­na­tu­ralne i Vincent, wraz z innymi cudzo­łoż­ni­kami, obło­żony został tajem­ni­czą klą­twą. Co noc musi wal­czyć o życie wspi­na­jąc się po kwa­dra­to­wych blo­kach, które trzeba usta­wiać we wła­ści­wiej kolej­no­ści, a prze­szka­dza mu w tym ucie­ka­jący czas oraz masa puła­pek i innych przeszkadzajek. Nie będę zdra­dzać wię­cej na temat samej fabuły, gdyż ta naprawdę jest cie­kawa i odkry­wa­nie wszyst­kich jej smacz­ków daje dużo frajdy. Dodam jesz­cze, że gra posiada aż osiem róż­nych zakończeń!

Catherine, recenzja gry, animacja anime i manga, gra od maja na playstation plus, ps3Smutny los cudzołożnika.

Gameplay to wła­śnie wyżej wspo­mniane ukła­da­nie kloc­ków oraz buja­nie się po barze. Ta druga część zabawy to taka mini przy­go­dówka. W barze pro­wa­dzimy kon­wer­sa­cje z innymi posta­ciami, pró­bu­jąc roz­wią­zać bory­ka­jące ich pro­blemy. Do dys­po­zy­cji mamy też auto­mat do gry w „Rapunzel”, sta­no­wiący osobną mini grę, na któ­rej będziemy tre­no­wać wła­ściwą roz­grywkę i tele­fon słu­żący nam do odpi­sy­wa­nia na wia­do­mo­ści, a także peł­niący rolę pamięt­nika, w któ­rym zapi­su­jemy postępy. Jest jesz­cze juke­box do pusz­cza­nia muzyki i łazienka, w któ­rej możemy skry­cie prze­glą­dać sexy fotki z komórki. Z poziomu komórki można także powta­rzać wybrane etapy (bar­dzo przy­datna funk­cja dla wszyst­kich, któ­rzy chcą spró­bo­wać sił na wyż­szych pozio­mach trud­no­ści bez koniecz­no­ści prze­cho­dze­nia gry od początku). W barze oczy­wi­ście pijemy różne rodzaje alko­holi. Oddając się tej czyn­no­ści co jakiś czas będziemy mogli usły­szeć cie­ka­wostki zwią­zane z alko­ho­lami z całego świata, przy­go­to­wa­niem drin­ków itp. Co cie­kawe, im wię­cej wypi­jemy tym szyb­ciej będziemy się poru­szać we śnie.

Catherine, recenzja gry, animacja anime i manga, gra od maja na playstation plus, ps3Run, Vincent, run!

Ustawianie i wspi­na­nie się po kwa­dra­to­wych blo­kach może nie wyda­wać się na pierw­szy rzut oka czymś fascy­nu­ją­cym, ale uwierz­cie mi, że jest to kawał świet­nie zapro­jek­to­wa­nej gry zręcznościowo-logicznej. Poziomy są zróż­ni­co­wane i nigdy nie będzie­cie mieć uczu­cia deja vu. W miarę postę­pów odkry­wamy i uczymy się coraz więk­szej ilo­ści tech­nik, pozwa­la­ją­cych poko­ny­wać coraz bar­dziej wymyślne zagadki. W trak­cie wspi­na­czek czę­sto spo­tkamy innych nie­szczę­śni­ków, nie­stety nie ma tu miej­sca na litość i panuje zasada, że może być tylko jeden. Każdy Koszmar składa się z kilku eta­pów zakoń­czo­nych walką z bos­sem. Te etapy to kwin­te­sen­cja pokrę­co­nej japoń­skiej wyobraźni. Naprawdę warto zoba­czyć nie­mow­laka z piłą łańcu­chową, bądź bossa powsta­łego ze skrzy­żo­wa­nia cyc­ków z tył­kiem! Od razu zazna­czam, że to nie jest gra dla nie­dziel­nych łowców pla­ty­nek. Poziom trud­no­ści zdo­by­cia wszyst­kich osią­gnięć (według strony ps3trophies) został  usta­lony na 9/10!

Każdemu roz­po­czy­na­ją­cemu przy­godę z ta grą pole­cam na star­cie wybra­nie poziomu trud­no­ści nor­mal. W tym try­bie mamy moż­li­wość cofa­nia się kilka ruchów wstecz. Funkcja przy­datna, szcze­gól­nie gdy dopiero zaczy­namy ogar­niać mecha­nikę gry. Przeskok na poziom hard, pozba­wiony tego udo­god­nie­nia, na pewno będzie dla wielu spo­rym wyzwa­niem. Wszystko jed­nak jest do zro­bie­nia i wystar­czy uzbroić się w cier­pli­wość. Ciekawie robi się dopiero przy pró­bie zro­bie­nia zło­tych nagród za każdy poziom. Tutaj nie dosyć, że trzeba znać na pamięć roz­sta­wie­nia każ­dego levelu (cza­sem nastę­pują małe, losowe prze­ta­so­wa­nia) to jesz­cze musimy skoń­czyć taki poziom w odpo­wied­nim cza­sie i zbie­ra­jąc wszyst­kie roz­rzu­cone po plan­szy monety. Nie możemy także korzy­stać z check­po­in­tów. Nie ma lekko.

Catherine, recenzja gry, animacja anime i manga, gra od maja na playstation plus, ps3Gra w grze? We must go deeper.

Dodatkowo gra ofe­ruje osobne tryby roz­grywki: Babel i Koloseum. Babel to zestaw cał­ko­wi­cie losowo gene­ro­wa­nych plansz, które możemy prze­cho­dzić samemu bądź razem za zna­jo­mym. Dostęp do nich odblo­ko­wu­jemy przez zdo­by­wa­nie zło­tych nagród. Natomiast tryb Koloseum to PvP, w któ­rym możemy się zmie­rzyć z kolegą sie­dzą­cym obok nas. Oba sta­no­wią cie­kawy doda­tek do wła­ści­wej gry i zapew­niają dodat­kowe godziny zabawy.

Cała gra, jak można zoba­czyć na załą­czo­nych obraz­kach, to rasowa manga/anime. Wszystkie ele­menty zostały tutaj bar­dzo sta­ran­nie dopiesz­czone. Od kla­sycz­nej ani­ma­cji 2D w prze­ryw­ni­kach po ani­ma­cję 3D w samej grze. Wygląd postaci, pro­jekty gra­ficzne loka­cji i prze­ciw­ni­ków to naj­wyż­sza półka. Oglądanie nie­zdar­nego podry­gi­wa­nia Vincenta rzu­co­nego w sam środek kosz­maru w samych sli­pach, z bara­nimi rogami na gło­wie i poduszką pod pachą powo­duje czę­ste ataki śmie­chu. Seksowne posta­cie dwóch Katarzynek także dostar­czają nie­za­po­mnia­nych wra­żeń wizu­al­nych. Całość działa bar­dzo płyn­nie i jedyne do czego się można przy­cze­pić to kiep­ska kon­trola kamery w nie­któ­rych etapach.

Jeśli szu­ka­cie cze­goś ory­gi­nal­nego, świe­żego, a zara­zem wyma­ga­ją­cego, to „Catherine” jest wła­śnie dla Was. Wciągająca histo­ria, rewe­la­cyjny design i nie­tu­zin­kowe zagadki. Mało która gra dała mi ostat­nimi czasy wra­że­nie uczest­nic­twa w czymś wyjąt­ko­wym. Tytuł ma swoje wady, ale to tylko drob­nostki. Jako całość „Catherine” należy zali­czyć do jed­nych z ory­gi­nal­niej­szych gier tej gene­ra­cji i żaden praw­dziwy gracz nie powi­nien przejść obok niej obojętny.

Grey

Przelał na ekran monitora:

W przerwach między kolejnymi ilustracjami karmi kota i gra w Diablo.