Krótki wpis o przemocy

Dobre wzorce.

Skończyłem jakiś czas temu naj­now­szego Tomb Raidera i długo zasta­na­wia­łem się czemu tak bar­dzo przy­padł mi do gustu. Czy była to zasługa dosko­na­łego gampelay’u, cie­ka­wej histo­rii czy może nowego obli­cza Lary Croft? W ogól­nym roz­ra­chunku mogę stwier­dzić, że było to połą­cze­nie tych wszyst­kich ele­men­tów.

O ile jed­nak roz­grywka była świetna, o tyle nie sta­no­wiła ona jakie­goś wiel­kiego wyzwa­nia. Sama histo­ria też wcią­gała, ale nie można jej zali­czyć do jakiś szczy­to­wych osią­gnięć w tej dzie­dzi­nie. Zresztą zain­te­re­so­wa­nych dogłębną ana­lizą gry odsy­łam do recen­zji Badusa.

Zdecydowanie naj­więk­sze wra­że­nie zro­biła na mnie Lara i próba reali­stycz­nego podej­ścia do tematu. Doskonale poka­zana prze­moc, bru­talna walka o prze­trwa­nie i mal­tre­to­wa­nie głów­nej boha­terki były czymś, w co byłem w sta­nie uwie­rzyć. Oczywiście to tylko gra, ale już od dawna taki zabieg spro­wa­dze­nia komik­so­wego boha­tera, jakim wcze­śniej była pani arche­olog, do roli postaci z krwi i kości nie dał tak uda­nego efektu. 

Pamiętam, że ostatni raz bawi­łem się tak dobrze oglą­da­jąc pierw­szą część nowego, kino­wego Batmana. Dla mnie moda na taki pseudo realizm w nur­cie roz­ryw­ko­wym zaczęła się wła­śnie od  tego filmu. Późniejsze odcinki nie­stety zatra­ciły to zgrabne połą­cze­nie ele­men­tów komik­so­wej teatral­no­ści z reali­stycz­nym podej­ściem do głów­nego boha­tera. Zrobił się z tego film sen­sa­cyjny o gościu w kevla­rze i masce z uszami. Nolan prze­ga­lo­po­wał i postać Batmana w ostat­nich odsło­nach była po pro­stu śmieszna. Innym przy­kła­dem podob­nego podej­ścia jest nowy Bond, wyglą­da­jący jak twar­dziel z knajpy byłych mor­der­ców, a nie jak wypa­cy­ko­wany, metro­sek­su­alny agent z pisto­le­tem scho­wa­nym za skar­petką. Niestety, poza nowym, faj­nym wize­run­kiem głów­nej postaci nowe Bondy to nie­zbyt udane kino, które samo nie wie w jaką stronę chce iść.

W nowym „Tomb Raiderze” postać Lary ani na chwilę nie gubi swo­jego cha­rak­teru, a wple­cione w fabułę wątki nad­na­tu­ralne tylko pod­kre­ślają real­ność samej postaci. Można pole­mi­zo­wać nad szybką meta­mor­fozą boha­terki, ale jak dla mnie każdy z nas posta­wiony w podob­nej sytu­acji miałby do wyboru - albo szybko się nauczyć zabi­jać albo szybko dać się zabić.

Na osobną uwagę przy stwo­rze­niu takiego kli­matu zasłu­guje uka­za­nie prze­mocy w grze. Może nie jest ona tak soczy­sta jak w ostat­nim „Rambo” czy „Dreddzie”, ale i tu twórcy gry nie szli na żadne kom­pro­misy. Walki są krwawe i efek­towne, prze­ryw­niki fil­mowe rów­nież. Mamy nawet osła­wioną scenę maca­nia Lary po cyc­kach bez przy­zwo­le­nia. Tak jak we wspo­mnia­nych fil­mach prze­moc mocno służy opo­wia­da­nej histo­rii. Ma coś prze­ka­zać, zbu­do­wać napię­cie i aurę zagro­że­nia. Nie ma nic gor­szego niż gra czy film, w któ­rych postać powinna robić mega rzeź­nię, a poka­zuje co naj­wy­żej poślady jak Wolverine. Swoją drogą, jest to dosko­nały przy­kład na to, jak banal­nie wypada postać Rosomaka w fil­mach w porów­na­niu do gier­ko­wej adap­ta­cji, w któ­rej nie­śmier­telny mutant z ostrzami w rękach robił z prze­ciw­ni­ków to, co powi­nien, czyli krwawą zupę.

Ostatnio na Kotaku prze­czy­ta­łem arty­kuł, w któ­rym jakiś wraż­li­wiec prze­ży­wał prze­moc uka­zaną w naj­now­szym Bioshocku. Pierwsze, co pomy­śla­łem to „Jak można być taką cipą i grać w gry”. Później zda­łem sobie sprawę, że fak­tycz­nie prze­moc w Bioshocku była, ale tak naprawdę nie słu­żyła niczemu i gra nic nie stra­ci­łaby bez niej.

Podsumowując, póki co Tomb Raider jest dla mnie naj­lep­szą grą tego roku, gdyż trak­tuje gra­cza poważ­nie. Całe szczę­ście, że  gry nie oba­wiają się ozna­cze­nia wie­ko­wego 18+. Niestety, w prze­my­śle fil­mo­wym PG-13 nisz­czy więk­szość cie­ka­wie zapo­wia­da­ją­cych się pro­duk­cji. Z tym więk­szą obawą czy­tam donie­sie­nia jakoby Square Enix było nie­za­do­wo­lone z dotych­cza­so­wej sprze­daży nowych przy­gód Lary. Mam nadzieję, że gra nie podzieli losu naj­now­szego „Dredda”, który mimo iż był fil­mem pra­wie dosko­na­łym, to nie sprze­dał się i nie ma co liczyć na kolejne części.

Grey

Przelał na ekran monitora:

W przerwach między kolejnymi ilustracjami karmi kota i gra w Diablo.