Nostalgia w dwóch smakach

far cry

Nostalgia jest w cenie, a moda na kli­mat retro nie prze­mija. Żeby się o tym prze­ko­nać, wystar­czy spoj­rzeć na nowe, „nek­st­ge­nowe” kon­sole, wyglą­dem przy­po­mi­na­jące magne­to­wid, który zbiera kurz w mojej wyima­gi­no­wa­nej piwnicy. Na naszych wspo­mnie­niach, a w zasa­dzie na naszej potrze­bie prze­ży­wa­nia raz jesz­cze tego samego, posta­no­wili zaro­bić twórcy gier Far Cry: Blood Dragon i Fez. Nie jest to jed­nak odci­na­nie kupo­nów — oby­dwa tytuły wno­szą do odpo­wied­nich gatun­ków powiew długo ocze­ki­wa­nej świeżości.


Stężenie kultu w tym kli­pie prze­kra­cza wszel­kie normy.

Nie wiem, jak u Was, ale w moim przy­padku auto­ma­tyczny sta­tus kul­to­wych zyski­wały filmy z wypo­ży­czalni kaset, które znaj­do­wały się na półce z napi­sem „SF”. Z pra­wie każ­dej wyprawy po film wra­ca­łem z pro­duk­cją, w któ­rej obo­wiąz­kowo były roboty lub cyborgi, a naj­le­piej roboty i cyborgi. Blood Dragon to takie wła­śnie „dobre” kino SF klasy Ż. Na atmos­ferę rodem ze zło­tych cza­sów VHS pra­cują tu wszyst­kie ele­menty gry: od neo­no­wej grafiki, przez dźwięk i futu­ry­styczną muzykę, po trzy­ma­jącą się na gumie Turbo histo­ryjkę. Prócz powie­la­nia okle­pa­nych moty­wów gra naśmiewa się także z aktu­al­nych tytu­łów AAA, cza­sem tro­chę na siłę (poziom nawią­zu­jący do Mortal Kombat), innym razem wręcz bez­błęd­nie (samo­uczek na początku gry i komen­ta­rze boha­tera doty­czące „znaj­dziek”). Tytułowe smoki, które strze­lają z oczu lase­rami, to już po pro­stu wisienka na tor­cie i instant kult. Reasumując — tytuł ide­alny dla wiecz­nych dzieci, któ­rymi wszy­scy przecież jesteśmy.

far cryOsobliwe dewo­cjo­na­lia

W inną nutę ude­rza Fez, gra która sta­wia na gło­wie wszystko, czego nauczy­li­śmy się o plat­for­mów­kach. To tytuł, który poka­zuje, że nawet z tak leci­wego gatunku można wyci­snąć jesz­cze coś ory­gi­nal­nego. Na pierw­szy rzut oka to po pro­stu uro­cza plat­for­mówka z pik­se­lo­watą, acz baj­kową gra­fiką retro. Szybko się jed­nak oka­zuje, że to tylko wstęp do jed­nej z naj­bar­dziej anga­żu­ją­cych gier logicz­nych, w jakie przy­szło mi grać. Ten z pozoru banalny świat rzą­dzi się dość spe­cy­ficz­nymi pra­wami i poru­sza­nie się po nim wiąże się z koniecz­no­ścią odpo­wied­niego mani­pu­lo­wa­nia trzema wymia­rami. Aby roz­wią­zać więk­szość z poroz­rzu­ca­nych po loka­cjach zaga­dek, należy roz­szy­fro­wać sta­ro­żytny alfa­bet tajem­ni­czych istot, któ­rych ist­nie­nie opi­sują szcząt­kowe zapi­ski. W rezul­ta­cie trzeba się „tro­chę” nagło­wić i czę­sto poja­wia się pokusa, aby poszu­kać w Internecie solu­cji. Tu jed­nak muszę sta­now­czo zaape­lo­wać — wytrwaj­cie i pró­buj­cie na wła­sną rękę, satysfakcja gwarantowana.

fez, far cryGadający sze­ścio­ścian

Nic nie wska­zuje na to, aby ubie­ra­nie w nowe szaty sta­rych tytu­łów miało w naj­bliż­szym cza­sie stać się passe. Na Steamie można zgar­nąć nowe przy­gody Giana Sisters, nie­ba­wem ma się uka­zać wspo­mi­nany już przeze mnie nowy Larry, a na Kickstarterze ruszył pro­jekt sfi­nan­so­wa­nia ducho­wej kon­ty­nu­acji” (http://www.kickstarter.com/projects/1949537745/armikrog) innego kultu przygodówkowo-logicznego, jakim był The Neverhood. I choć cza­sem mówi się, że prze­szłość nie jest już tym samym, czym była kie­dyś, miło wie­dzieć, iż w natłoku super-gier o wybu­ja­łych ambi­cjach jest jesz­cze miej­sce na tzw. starą szkołę grania.

FEZ LAUNCH TRAILER from POLYTRON on Vimeo.

Miagi

Przelał na ekran monitora:

Internetowy archeolog pamiętający zamierzchłe czasy pierwszych komputerów. Dzisiaj przybliża skamieliny nowemu pokoleniu.