Star Wars Pinball

Dawno, dawno temu w odle­głej galak­tyce PRL

W uro­czych cza­sach socja­li­zmu elek­tro­niczna roz­rywka była towa­rem defi­cy­to­wym i zara­zem luk­su­so­wym, który przez chwilę pozwa­lał prze­bić się przez żela­zną kur­tynę, oddzie­la­jącą nas od wspa­nia­ło­ści zachod­niej kul­tury. Ówcze­śnie gry video można było ujrzeć jedy­nie w salo­nach gier pro­wa­dzo­nych przez ZPR (Zjednoczone Przedsiębiorstwo Rozrywkowe), bądź w osie­dlo­wych spe­lun­kach zgrab­nie zwa­nych grajbudami.

Były to czasy domi­na­cji eme­ry­to­wa­nych, spro­wa­dza­nych z zachodu auto­ma­tów z takimi kla­sy­kami jak np. Pac-Man, Dig Dug czy Galaga. Pośród nich naj­bar­dziej efek­tow­nie pre­zen­to­wały się elek­tryczne bilardy, obec­nie bar­dziej znane jako flip­pery.  Te potężne, kolo­rowe maszyny poru­szały wyobraź­nię, ata­ku­jąc gra­czy feerią barw i dźwię­ków. Stanowiły rów­nież arenę starć lokal­nych mata­do­rów bili, któ­rzy wal­czyli nie tylko o rekordy, ale i o sza­cu­nek śledzą­cej roz­rywkę gawie­dzi. Dość powie­dzieć, że popi­suwą i poni­że­niem rywali uda­wało się pode­rwać kibi­cu­jące przy stole dziewczyny.

Koniec koń­ców nastała era domo­wych kom­pu­te­rów. Do lamusa ode­szły magiczne miej­sca spo­tkań lokal­nych spo­łecz­no­ści, a ostat­nim elek­trycz­nym bilar­dom skoń­czyły się czę­ści zamienne. Na szczę­ście pamięć o nich nie umarła i wraz ze swymi przy­ja­ciół­kami grami prze­nio­sły się na ekrany kon­sol i kom­pu­te­rów, gdzie noszą nazwę pin­balli. I tak oto spo­tka­li­śmy się dzi­siaj, by spraw­dzić jak wypada naj­now­sza gra, będąca połą­cze­niem dwóch feno­me­nów minio­nej epoki: flip­pera i Gwiezdnych wojen.

Star Wars Pinball to kolejna, dosko­nała gra, za którą odpo­wie­dzialna jest węgier­ska ekipa Zen Studios. Śmiało można napi­sać, że Węgrzy  z Zen wyspe­cja­li­zo­wali się w two­rze­niu nowej gene­ra­cji kom­pu­te­ro­wych flip­pe­rów. Ich podej­ście do gatunku jest cenione nie tylko przez gra­czy, któ­rzy gło­sują swo­imi port­fe­lami, ale też przez recen­zen­tów. Śred­nia ocen 87% dla plat­formy Zen Pinball/Pinball FX 2 mówi dosta­tecz­nie dużo na temat jako­ści ich pro­duk­cji. Po dosko­na­łej serii flip­pe­rów bazu­ją­cych na licen­cji Marvela, Zen Studios poszło za cio­sem i nawią­zało współ­pracę z Lucasfilmem, czyli wła­ści­cie­lem praw do marki Star Wars.  Efektem ich współ­pracy jest nowa seria. Pakiet star­towy SWP zawiera trzy stoły, ale doce­lowo skła­dać się będzie aż z dzie­się­ciu. 

Star Wars: Episode V – The Empire Strikes Back

Najmroczniejsza i naj­mil­sza memu sercu część Sagi sta­nowi inspi­ra­cję pierw­szego z trzech udo­stęp­nio­nych sto­łów, który aż kipi kli­ma­tem Gwiezdnych wojen. Już na star­cie flip­per wita nas maje­sta­tycz­nymi ilu­mi­na­to­rami Gwiezdnego nisz­czy­ciela i zło­wrogą syl­wetką Lorda Vadera, któ­rego poko­na­nie jest naszym głów­nym celem. ESB zre­ali­zo­wane zostało tak, by być przy­ja­znym dla nie­dziel­nych gra­czy, ale też potrafi być wyma­ga­jące dla zaawan­so­wa­nych miło­śni­ków gatunku. Każda rampa, każdy przy­cisk to kolek­cjo­no­wane punk­ciki, ale też punkt wyj­ścia do uak­tyw­nie­nia kolej­nych, jesz­cze lepiej punk­to­wa­nych trybów.

Sercem roz­grywki jest zali­cza­nie klu­czo­wych scen filmu. Włączenie trybu sceny nastę­puje nie­mal z mar­szu — wystar­czy uak­tyw­nić dwa przy­ci­ski poło­żone cen­tral­nie i jedziemy z kok­sem. W zależ­no­ści od wybra­nej sceny, zmu­szeni jeste­śmy do wyko­na­nia zada­nych kom­bi­na­cji w danym cza­sie, co oczy­wi­ście wymaga oswo­je­nia się ze sto­łem i odpo­wied­niej pre­cy­zji. Rozrywkę uatrak­cyj­niają pomniej­sze tryby np. multi bile (od dwóch do czte­rech bil), a także wyba­je­ro­wane „ficzery” w postaci peł­no­ekra­no­wych video gier (odbi­ja­nie strza­łów mie­czem świetl­nym i paro­wa­nie ata­ków Lorda Vadera).

Wspomniany kli­mat Star Wars, to mul­ti­me­dialny atak na nasze zmy­sły. Na stole pod­czas roz­grywki cały czas coś się dzieje – a to poja­wia się maszyna kro­cząca, strzela sztur­mo­wiec, prze­la­tują myśliwce TIE, itd. Zabawę okra­szają fil­mowe efekty dźwię­kowe, kul­towe kwe­stie boha­te­rów i ponad­cza­sowe tematy muzyczne Johna Williamsa.  Tutaj mała cie­ka­wostka. Niemal nie­zau­wa­żalna w trak­cie zabawy zmiana — oka­zuje się, że kwe­stie wypo­wia­dane przez boha­te­rów nie są ory­gi­nalne. Zostały nagrane ponow­nie przez innych akto­rów. Zresztą sprawdź­cie przy­kła­dowe próbki.

Vader/Fake Vader

Yoda/Fake Yoda

Fake Han

Fake Han i Luke

Boba Fett

Zen Studios przy­stę­pu­jąc do roz­mów z Lucasfilmem zapre­zen­to­wało kon­cep­cję sze­ściu sto­łów bazu­ją­cych na fil­mach kino­wych. Pomysł ten spo­tkał się z umiar­ko­wa­nym entu­zja­zmem, gdyż ludzie Lucasa chcieli by pro­jekt poszedł dalej, kon­cen­tru­jąc się na poszcze­gól­nych posta­ciach i wyda­rze­niach. Szybki test wie­dzy ze zna­jo­mo­ści świata Star Wars. Która z postaci fil­mo­wych zyskała naj­wię­cej „żyjąc poza fil­mem”? Odpowiedź: Boba Fett. Postać tajem­ni­czego łowcy nagród poja­wiła się w fil­mach rap­tem w kilku krót­kich sce­nach i dopiero dru­gie życie Fett zyskał poprzez komiksy i książki,  sta­jąc się jedną z klu­czo­wych postaci Sagi. To wła­śnie wybór na tę postać padł naj­szyb­ciej, gdy Lucasfilm zaży­czyło sobie, by pro­jekt SWP lepiej zgłę­biał tzw. roz­sze­rzone uniwersum.

Wizualnie stół pre­zen­tuje się wybor­nie. Zbudowany jest z ele­men­tów man­da­lo­riań­skiej zbroi  i uzbro­je­nia łowcy, co ide­al­nie oddaje „fet­ty­szy­stow­ski” cha­rak­ter tej postaci. Wewnątrz stołu domi­nują pia­skowe kli­maty Tatooine, gdyż to dla gang­stera Jabby przyj­dzie reali­zo­wać część zle­ceń. Ponadto mamy fil­mową muzykę i wiele kwe­stii mówio­nych, przy czym flip­pe­rowy Boba Fett wypo­wiada ich znacz­nie wię­cej niż we wszyst­kich fil­mach sagi. Tembr głosu brzmi podob­nie do Temuery Morrisona, lecz nie udało mi się usta­lić czy to on pod­kła­dał głos naszemu bohaterowi.

Na wspo­mnia­nych wcze­śniej zle­ce­niach przyj­mo­wa­nych od Jabby, a także od Lorda Vadera, zbu­do­wana jest  roz­grywka. Aktywujemy odpo­wiedni tryb, usta­lamy stawkę, która jed­no­cze­śnie wyzna­cza poziom trud­no­ści i przy­stę­pu­jemy do reali­za­cji zada­nia, czyli tra­fia­nia bilą na pod­świe­tlone rampy. Sukcesy łowcy budują jego pre­stiż i gdy uzy­skamy osiem punk­tów respektu, odpala się wizard mode.

Stół jest szybki i wyma­ga­jący, lecz dość szybko staje się nużący. Na początku roz­grywki zabawa ze zle­ce­niami i kli­mat fet­tow­skiej otoczki nastra­jały opty­mi­stycz­nie. Z cza­sem wdarła się mono­to­nia i nawet dodat­kowe tryby w postaci starć z rywa­li­zu­ją­cymi łowcami, podróże kul­to­wym żelaz­kiem Slave 1 czy strze­la­nie do Sarlacca, nie zmie­niły już tego obrazu. Zabrakło róż­no­rod­no­ści w postaci dodat­ko­wych wyzwań. Przeskakujemy od zle­ce­nia do zle­ce­nia i w zasa­dzie naj­waż­niej­szym celem jest nabi­ja­nie kolej­nych milio­nów. Idealny stół dla łowców nagród.

The Clone Wars

Kontrowersyjny temat serialu ani­mo­wa­nego „Wojny klo­nów” i filmu kino­wego pod tym samym tytu­łem roz­pala od kilku lat emo­cje miło­śni­ków Gwiezdnych wojen. Nie mi roz­strzy­gać o jego wadach i zale­tach, lecz jako orto­doks z krę­ce­niem nosem przyj­mo­wa­łem fakt, że TCW poświę­cony zosta­nie jeden ze sto­łów Star Wars Pinball. Sceptycznie nasta­wiony zagra­łem raz, zagra­łem drugi raz i tak już gra­łem nie­ustan­nie. Można nie darzyć więk­szą miło­ścią serialu, ale stół ten jest perełką pre­mie­ro­wego pakietu. Nie spo­sób się przy nim nudzić, gdyż try­bów gry jest całe mul­tum, a do tego wszyst­kie są cie­kawe i wymagające.

Clue stołu sta­no­wią star­cia mło­dych Jedi ze zło­wro­gimi Sithami i ich armią dro­idów. Poszczególne wyzwa­nia bazują na klu­czo­wych momen­tach wspo­mnia­nego serialu/filmu i są mocno wyśru­bo­wane. O ile stra­cić bilę jest wyjąt­kowo trudno, tak potrzeba wielu godzin tre­ningu, by opa­no­wać więk­szość try­bów, gdyż poszcze­gólne zada­nia należy wyko­ny­wać nie­mal bez­błęd­nie.  To wła­śnie przy tym stole naj­czę­ściej spo­ty­ka­łem się z syn­dro­mem kolej­nej bili, czyli fak­tem iż nie mogłem prze­rwać roz­grywki i zająć się czymś poży­tecz­niej­szym niż nabi­ja­nie kolej­nych milionów.

Podobnie jak dwa wcze­śniej­sze stoły, tak i tutaj ide­al­nie oddano kli­mat serialu. Graficznie jest sym­pa­tycz­nie i kolo­rowo, dyna­micz­nie zmie­nia się muzyka, a poszcze­gólne posta­cią mówią gło­sami fil­mo­wych odpo­wied­ni­ków, gdyż dodat­kowe sen­ten­cje nagrano spe­cjal­nie na potrzeby SWP. Yodowe „Extra Ball you have” z wia­do­mych wzglę­dów jest jedną z moich ulubionych.

Werdykt

Jestem miło­śni­kiem obu feno­me­nów, choć czę­sto suro­wym w swych oce­nach i od dawien dawna nie czu­łem się usa­tys­fak­cjo­no­wany, jeśli cho­dzi o kli­maty Gwiezdnych wojen. Z tym więk­szą przy­jem­no­ścią muszę napi­sać, że Star Wars Pinball, to naj­lep­sze co spo­tkało mnie jako fana Star Wars od dłuż­szego czasu. Co prawda flip­pery nie są nad wyraz ambitną roz­rywką, lecz to nie zmie­nia faktu, że zabawa jest zna­ko­mita. Starsi gra­cze odda­dzą się przy SWP nostal­gicz­nym wspo­mnie­niom, młodsi zaś mogą zapo­znać się z tą cie­kawą i tro­chę zapo­mnianą odnogą kom­pu­te­ro­wego szaleństwa.

Moja ocena: Grać w ciemno!

 Bezstresowe wycho­wa­nie.
 

Przelał na ekran monitora:

Gra na konsoli, jedynej słusznej, japońskiej.